Nawigacja: Strona główna » Fitness » Fitness – dbałość o sylwetkę, kondycję

Fitness – dbałość o sylwetkę, kondycję

kategoria: Fitness autor: admin data: 30-07-2008

Tagi: , ,

fitness, siłownia, kondycjaKoniec lipca. Właściwie to jeszcze połowa wakacji nie minęła, ale pogoda ostatnio nie rozpieszcza. Cięgiem jak nie chmury i wiatr, to deszcz, albo potworne upały. Toż lepsza aura bywa we wrześniu. Może i dlatego wydaje się, że już koniec letnich wojaży.

Czeka nas powrót do pracy, obowiązków. Trzeba będzie wyciągnąć garnitur, pójść do fryzjera, zrobić manicure, no i wreszcie pokazać się w biurze.

Letnia troska o zdrowie, kondycję i dbałość o sylwetkę pójdą w zapomnienie pod nawałą pracy, przy (nie)zdrowym jedzeniu wcinanym na szybko w trakcie lunchu. Po całym dniu często nie będziemy mieli czasu albo i ochoty zadbać o formę. A przecież to nasze ciało, ma nam służyć w zdrowiu jeszcze długie lata.

Wszystko, co zrobiliśmy, aby móc pokazać się latem bez „piwnego” brzuszka (panowie) lub w szałowym bikini (szanowne panie), zostanie odłożone do przyszłej wiosny. Wiem, bo choć ćwiczę od wielu lat, sam mam z tym problem. Zwyczajnie zmęczony jestem.

Tymczasem nie potrzeba tak wiele. Trochę motywacji, ciut czasu, no i konsekwencji. Niestety, konsekwencja jest w naszym przypadku kluczowa. Nie musimy od razu ćwiczyć pięć razy w tygodniu, wystarczy dwa. Ale tydzień w tydzień.

Niestety, przeświadczenie, że wystarczy ćwiczyć raz w tygodniu, że to lepiej niż nic, jest błędne. Mięśnie i ścięgna nie mają możliwości się wdrożyć do wysiłku. To prosta droga do urazów. A po kontuzji wracać do ćwiczeń jest o wiele trudniej.

Tak samo nie wskazanym jest zaczynać ćwiczenia „na hurra”, od razu wrzucając olbrzymie obciążenia. Przegranie całego dnia w siatkówkę nic nie pomoże, przeciwnie, przeciążymy serce i stawy. Oczywiście damy radę, ale … Przez trzy dni “zakwasy” nie pozwolą nam nic robić. Potem trzeba będzie odpocząć. I ćwiczenia diabli biorą.

Ćwiczmy więc, stopniowo zwiększając obciążenia. To pozwoli naszemu sercu, płucom i ciału przyzwyczaić się do wysiłku.

Coraz więcej jest klubów sportowych, fitness, siłowni. Warto je odwiedzać, zwracając uwagę na to, jak zużyte są przyrządy treningowe, czy jest odpowiednia wentylacja, czyste prysznice. I wybierać także pod kątem trenera. Napakowany mruk, który siedzi i poprawia tylko swoich znajomych, to nie trener – to cieć (bez obrazy). Pomaganie ćwiczącym to praca instruktora. Powinien wam doradzić, poprawiać, jak robicie błędy, za to mu płacą. I macie prawo tego wymagać.

Nie należy się także zrażać brakiem widocznych efektów. Sam kiedyś na widok pięknie umięśnionych panów w siłowni miałem żal, że ja tak nie wyglądam. Albo że nie mogę wycisnąć 100 kg na ławeczce.

Oni często ćwiczą 4 – 6 razy w tygodniu, stosują suplementację, odpowiednią dietę. I bardzo ciężko pracują nad sobą. A czasem stosują środki … popularnie zwane koksem.

Tymczasem naszym celem jest zadbanie o swoje zdrowie, wygląd. Polubienie swojego ciała. Nie musimy być super sportowcami. Mamy być zdrowi i pełni energii.

Czego z całego serca życzę.

AlbrechtB.

Popularność artykułu: 56%
Inne artykuły:

Napisz komentarz

Pola oznaczone gwiazdką (*) muszą być wypełnione!

 

Witamy

Serdecznie witamy na naszym blogu tematycznym dotyczącym fryzjerstwa, urody, zdrowia, mody, stylizacji, kosmetyki. Mamy nadzieję, że każdy Czytelnik znajdzie tu dla siebie coś ciekawego, inspirującego. Bardzo zależy nam na tym, by była to wartościowa platforma, gdzie będą obowiązywały kompetencja, kultura, dobry obyczaj i życzliwość.